Numer 1/3 (March 2010)

Żyjemy w świecie opisanym hasłami i określeniami, które w założeniu są synonimami produktów lub działań nie zawsze precyzyjnie je definiującymi. Dotyczy to również energetyki i elektroenergetyki. Przykładowo w programach Unii Europejskiej znajduje się działanie zwane Intelligent Energy for Europe. Budowane są sieci elektroenergetyczne nazywane Smart grids. Realizowane są programy nazywane Smart metering. Słowa smart, intelligent, ale również przedrostki bio-, a zwłaszcza eco- w różnych konfiguracjach stają się identyfikatorami nowych technologii i produktów, a w domyśle identyfikatorami czy też obietnicami bezpieczeństwa, zmniejszania kosztów i dalej szczęśliwej, lepszej przyszłości.

Określenia te czasami, tak jak wspomniana intelligent energy, nie mają sensu fizycznego. Nie ma bowiem w technice (fizyce) energii inteligentnej, tak jak nie ma inteligentnej siły, masy, prędkości czy odległości.

Czasami pojęcia te, pomimo powszechnego używania, nie są precyzyjnie zdefiniowane. Ma to na przykład miejsce w przypadku Smart grids, gdzie proces dochodzenia do powszechnie akceptowanej definicji jeszcze trwa. Jako przykład podaję jedną z definicji, opracowaną przez European Technology Platform SmartGrids: The smart grids are „electricity networks that can intelligently integrate the behaviour and actions of all users connected to it – generators, consumers and those that do both – in order to efficiently deliver sustainable, economic and secure electricity supplies”. Warto tu zwrócić uwagę na wszechobecne słowo intelligent.

Czasami określenia te, jak ma to miejsce w przypadku Smart metering, ale też Smart grids, obiecują w potocznym tych słów rozumieniu znacznie więcej, niż opisywane systemy są w stanie zaoferować. Przykładowo Smart metering w realizowanym obecnie zakresie oznacza w istocie tylko – a może aż – system składający się z liczników pomiarowych energii pozwalających na zdalną komunikację z centrum rozliczeniowym i systemu przetwarzania informacji pomiarowych. W swojej rozwiniętej postaci, tj. z dwukierunkową komunikacją z licznikami pomiarowymi energii, może oznaczać również system sterowania przez operatora systemu mocą i energią pobieraną przez odbiorców. Czy zasługuje to na określenie smart lub intelligent? Z punktu widzenia techniki – nie. Gwoli ścisłości i na marginesie należałoby wspomnieć, że pojęcie inteligencji również nie doczekało się powszechnie akceptowanej, jednoznacznej definicji. Test Turinga maszyny inteligentnej (systemu inteligentnego) ze względów oczywistych nie znajduje tu zastosowania.

Określenia te, co jest zapewne założeniem twórców, są jednak skompresowaną kwintesencją nowoczesności o dużej sile oddziaływania społecznego. Jest to niewątpliwie ich zaletą i siłą. Pewnym niebezpieczeństwem jest tu jednak możliwość nadinterpretacji tych pojęć przez ich odbiorców, co w dalszej konsekwencji może prowadzić do rozczarowań. Ponieważ pojęcia tak jak towar ulegają zużyciu, ciekawe jest, jak nazywane będą tego typu systemy w przyszłości, gdy słowa smart i intelligent się zdewaluują. W tym jednak przypadku również należy wierzyć w ludzi. Bez względu jednak na używaną terminologię i stosunek do niej (powyższych treści nie należy traktować jako negację, a raczej jako spostrzeżenie) systemy energetyczne i elektroenergetyczne rozwijają się i będą się rozwijać. Rozwój ten niewątpliwie zmierza w kierunku systemów rozproszonych, z zachowaniem jednak jeszcze w stosunkowo długim okresie, dużych źródeł energii. Jednym z wielu przyczynków tego rozwoju są prezentowane w 3 numerze Acta Energetica artykuły. Zapraszam do lektury.