Aktualności

Powrót
07.02.2014

Drugi stopień na Wiśle rozwiąże wiele problemów

Ukazały się dwa numery kwartalnika „Acta Energetica” poświęcone Wiśle, głównie jej dolnemu odcinkowi. Eksperci analizują wykorzystanie jej potencjału gospodarczego, w aspekcie historycznym i teraźniejszym, uwarunkowania przyrodnicze rzeki oraz wpływ jej zagospodarowania na kwestie społeczne. Rozmawiamy z jednym z autorów, dr. Januszem Granatowiczem, Dyrektorem Pionu Projektu Wisła w ENERGA Invest SA, który w opublikowanym na łamach „Acta Energetica” opracowaniu, koncentruje się na drugim stopniu na Wiśle – jednej z priorytetowych inwestycji planowanych przez ENERGĘ.

Na jakim etapie są przygotowania ENERGI do budowy drugiego stopnia na Wiśle?

Widzi Pani te piętrzące się na stole segregatory. To bardzo solidnie, w oparciu o szereg badań, przygotowana dokumentacja, niezbędna, by wystąpić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z wnioskiem o wszczęcie koniecznego w przypadku takiej inwestycji postępowania środowiskowego.

Janusz Granatowicz

Wskazane byłoby, by inwestycja była realizowana w trybie ustawy o Partnerstwie Publiczno Prywatnym. Taki tryb procedowania oznaczałby, że inwestorem nie będzie Energa tylko partner publiczny. W tym przypadku prawdopodobnym inwestorem byłby Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego lub Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Mamy podstawy aby przypuszczać, że przetarg na wybór partnera prywatnego mógłby zostać ogłoszony jeszcze w tym roku. Jesteśmy przygotowani ,aby do niego przystąpić.

Dlaczego ta inwestycja jest taka ważna?

Z wielu powodów. Przede wszystkim zabezpieczy stopień we Włocławku, który od ponad 40 lat funkcjonuje jako pojedynczy obiekt bez przewidzianego w pierwotnym projekcie Kaskady Dolnej Wisły podparcia hydraulicznego. Taki stan pracy powoduje wiele niekorzystnych procesów, choćby ciągłą erozję dna, która degraduje koryto rzeki poniżej stopnia, obniżenie poziomu wody dolnej, co oznacza wzrost wysokości piętrzenia i w rezultacie przekroczenia dopuszczalnego stanu obciążeń, w końcu degradację elementów samej budowli. Procesy te w sposób nieunikniony zmniejszają bezpieczeństwo całego obiektu. Trwałe bezpieczeństwo stopnia zapewni jedynie budowa stopnia poniżej, który podniesie rzędną zwierciadła wody dolnej do poziomu 46,0 m n.p.m.

Drugim, ważnym powodem jest to, że drugi stopień na Wiśle, znacząco przyczyni się do zmniejszenia zagrożenia powodziowego rejonu Włocławek – Ciechocinek. Możemy też oczywiście mówić o niezbędnej retencji wody, wydłużeniu żeglownego odcinka drogi wodnej – powstanie około 31 km drogi wodnej klasy międzynarodowej, utworzeniu nowej ważnej przeprawy drogowej przez Wisłę, a także o rozwoju terenów turystycznych i rekreacyjnych w otoczeniu zbiornika. O tym, jak wyczekiwana jest ta inwestycja przez lokalną społeczność, świadczy choćby fakt powołania Społecznego Komitetu poparcia dla budowy drugiego stopnia wodnego na Wiśle.

Nie możemy też zapominać o tym, że elektrownia – pozwoli na lepsze wykorzystanie potencjału energetycznego Wisły. Przyczyni się też do wzrostu poziomu zabezpieczenia Krajowego Systemu Elektroenergetycznego – większy zbiornik umożliwi przechowywanie większej rezerwy na wypadek blackoutu. Zwiększy też ilość produkowanej w Polsce energii ze źródeł odnawialnych, a to ważne jest choćby ze względu na unijne zobowiązania – w roku 2020 z OZE powinno pochodzić 15 % w końcowym zużyciu energii brutto w naszym kraju.

Autorzy jednego z artykułów opublikowanych w „Acta Energetica” [Jędrzej Kosiński, Wacław Zdulski, „Potencjał hydroenergetyczny Wisły”, nr 2/15 (2013)], podkreślają, że od ponad 40 lat energia Wisły jest prawie w całości marnotrawiona, a potencjalne dochody państwa „odpływają” do Bałtyku. Stawiają też pytanie: czy Polskę stać na takie marnotrawstwo? Czy zgadza się Pan z ich opinią?

To prawda, potencjał Wisły jest od dawna marnotrawiony – i to nie tylko ten hydroenergetyczny, ale również transportowy (w XVII wieku Wisła była najbardziej użeglugowioną rzeką Europy!) oraz retencyjny. Tak, zgadzam się z autorami, nie stać nas na takie marnotrawstwo. W Polsce wykorzystujemy zaledwie 11 proc. technicznego potencjału energetycznego cieków wodnych. Pod tym względem jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie. Niemcy wykorzystują 80 proc., Norwegia 84 proc., Francja blisko 100 proc. Wbrew temu, co próbują wmawiać opinii społecznej przeciwnicy zagospodarowania rzek, w Europie sieć elektrowni wodnych przyrasta. To prawda, stare obiekty są rozbierane, ale tylko po to, by na ich miejscu wybudować nowe, większe, nowocześniejsze.

Polska jest krajem nizinnym i zasoby hydroenergetyczne rzek są tu stosunkowo niewielkie i nierównomiernie rozłożone. 80 proc. tych zasobów przypada na Wisłę, przy czym 50 proc. całego potencjału hydroenergetycznego kraju skupia się na jej dolnym odcinku – od Warszawy do Gdańska.

Warto też przypomnieć, że pod względem zasobów wodnych Polska należy do najuboższych krajów Europy. Wskaźnik dostępności wody na jednego mieszkańca wynosi 1619 m3 w roku przeciętnym i tylko 979 m3 w roku suchym. Przy czym ta druga wartość oznacza, że – według obowiązującej międzynarodowej klasyfikacji – dostępność wody w Polsce jest skrajnie mała. Wielu pewnie zdziwi – porównywalna do dostępności wody w Egipcie. Pomimo małych zasobów wody, często doświadczani jesteśmy powodziami. Dzieje się tak między innymi dlatego, że źle gospodarujemy tym potencjałem, który mamy. „Łapiemy” zaledwie 6 proc. opadu. Średnia unijna to 16 proc. Hiszpanie „łapią” aż 40 proc.

Skoro zagospodarowanie Wisły, która odgrywa istotną rolę w kształtowaniu zasobów wodnych kraju, jest tak ważne, z czego wynika niechęć decydentów do powrotu do koncepcji Kaskady Dolnej Wisły?

Na pewno w pierwszym okresie transformacji, po roku 1989, były spawy ważniejsze, dużo pilniejsze. Nad Kaskadą Dolnej Wisły ciąży też stygmat komunistycznego gigantyzmu, a przecież pierwsze koncepcje zagospodarowania tego odcinka rzeki powstawały dużo wcześniej – już na początku XX wieku, a kolejne w latach 40., między innymi na Politechnice Gdańskiej. Od pewnego czasu klimat wokół inwestycji na Wiśle poprawia się. Co prawda nadal brakuje nam kompleksowej, obliczonej na wiele, najlepiej na ponad 30 lat, strategii rozwoju gospodarki wodnej w całym kraju, ale wraca przynajmniej temat budowy drugiego stopnia na Wiśle.

A protesty ekologów? Tereny, o których rozmawiamy, leżą w obszarze Natura 2000.

Przypomnijmy więc, że kiedy w 2005 roku arbitralnie wprowadzano obszar Natura 2000, sprzeciwiały się temu stanowczo środowiska odpowiadające za gospodarkę wodną. Trudno mówić o kompromisowych rozwiązaniach, nie wspominając nawet o pełnym porozumieniu. Ekolodzy uznają bowiem dziką rzekę za wartość nadrzędną. Zwolennicy jej zagospodarowania uważają, że to nie jest dzika tylko zdziczała rzeka – porzucone na zmarnowanie dobro. Pomimo restrykcyjnych zapisów inwestycje na obszarze Natura 2000 są jednak możliwe przy spełnieniu warunków zapisanych w artykule 34. Ustawy o ochronie przyrody. Szczegółowo opisuję to w artykule w „Acta Energetica” [„Następny stopień na Wiśle poniżej Włocławka”, nr 3/16 (2013)].

Kiedy więc można się spodziewać oddania do użytku drugiego stopnia na Wiśle?

Jeśli w tym roku zostanie ogłoszony przetarg i jeśli udałoby się nam go wygrać, to będziemy mieli do wykonania następujące kroki:

  • Złożenie wniosku o wszczęcie postępowania środowiskowego. Okres na uzyskanie (wierzę że pozytywnej) decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach to 0,5 do 2,5 roku.
  • Opracowanie projektu budowlanego i uzyskanie decyzji o pozwoleniu na budowę1,5 do 2,5 roku.
  • Budowa 5 do 9 lat.
  • W wariancie optymistycznym przewiduję, że budowa zostanie zakończona za 7, w wariancie pesymistycznym za 14 lat. Nie oznacza to, że na kolejne 7 stopni Kaskady Dolnej Wisły, trzeba by było czekać 98 lat. Mogą one powstać, z pożytkiem dla gospodarki i środowiska kraju, dużo szybciej.

    Dziękuję za rozmowę.

    Anna Fibak

    Redaktor językowy Acta Energetica