Wywiady

Powrót
30.09.2016

Naukowiec może, ale nie musi być przedsiębiorcą

Naukowiec może, ale nie musi być przedsiębiorcą

W przeddzień inauguracji roku akademickiego i pierwszej kadencji nowych władz uczelni rozmawiamy z prof. dr. hab. inż. Jackiem Namieśnikiem, Rektorem Politechniki Gdańskiej.

Panie Profesorze, przed Panem nie tylko początek nowego roku akademickiego, ale też początek pierwszej w Pana karierze kadencji na stanowisku Rektora Politechniki Gdańskiej. Jaki będzie ten pierwszy rok – rok rewolucyjnych zmian czy raczej polityki drobnych kroków?

Rewolucję zazwyczaj przeprowadzają młodzi ludzie. Ja nie mogę „robić” rewolucji, bo nie potrafię, a na dodatek mam już swoje lata. Przy okazji rewolucji tworzy się „mętna woda”, w której czasami pływają ryby niewiadomego pochodzenia. Dlatego wszelkich zmian, które zajdą na Politechnice Gdańskiej w trakcie mojej kadencji, pragnę dokonać drogą ewolucyjną. Już podczas kampanii wyborczej, kiedy ubiegałem się o funkcję rektora naszej uczelni, założyłem i opisałem priorytety działania. Najważniejsze z nich ukierunkowane są na szeroko pojęty rozwój naukowy. Politechnika Gdańska posiada już wspaniałą infrastrukturę, teraz więcej uwagi trzeba poświęcić ludziom i ich karierze. Dlatego właśnie pierwsze kroki rozpoczynającej się właśnie kadencji zorientowane będą na przyspieszenie ścieżek awansów na stanowisko profesora nadzwyczajnego PG i stanowisko profesora zwyczajnego PG oraz odbiurokratyzowanie systemów ocen pracowników. W ten sposób wyraźnie pokażemy, że to od ludzi zależy przyszłość uczelni. Jednocześnie będziemy promować wszystkie sukcesy i osiągnięcia tak, aby dać pracownikom satysfakcję i bodziec do dalszej pracy. To często działa tak samo dobrze jak zachęta finansowa. Choć o tym też trzeba pamiętać.

W kampanii wyborczej mówił Pan o tym, że zamierza Pan silnie wspierać projekty naukowe. Na czym będzie polegało to wsparcie?

Nie tylko moim marzeniem i oczekiwaniem jest, aby Politechnika Gdańska należała do grona najlepszych uczelni akademickich i to bez względu na to, jak one się będą nazywały – uczelnie flagowe czy uniwersytety badawcze. Dydaktyka, a więc także kształcenie absolwentów, których wiedza i umiejętności będą na bardzo wysokim poziomie, są niezwykle ważne z naszego punktu widzenia. Jednak Politechnika Gdańska powinna być przede wszystkim instytucją naukowo-badawczą. Obecnie na wszystkich wydziałach naszej uczelni realizowane są ciekawe granty, m.in. w ramach programów z: Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, programów regionalnych czy unijnych. Jednak jest ich zdecydowanie za mało i trzeba zrobić wszystko co możliwe, by tych projektów było więcej. Należy więc zachęcać, by możliwie jak najwięcej osób podjęło dodatkowy wysiłek, którym jest przygotowanie wniosków grantowych. W tym względzie cenne, a wręcz konieczne jest wsparcie logistyczne ze strony całej administracji. Pomoc potrzebna jest także wówczas, gdy dany naukowiec odniesie sukces, czyli zdobędzie finansowanie na swoje badania. Jednym ze sposobów – oczywiście na formalny wniosek naukowca – może być zmniejszenie obowiązków dydaktycznych (obniżenie pensum). Dzięki temu badacz będzie mógł większą część swojej energii poświęcić na realizację projektu grantowego.

W Pana 13-letnich doświadczeniach związanych z zarządzaniem wydziałem na pewno niemałą rolę odgrywają te związane z podejmowaniem współpracy z biznesem. Czy da się je przenieść na poziom uczelni?

Jesteśmy pracownikami uczelni technicznej o wspaniałej historii, gdzie dokonano wielu ważnych odkryć i opracowano szereg istotnych dla społeczeństwa technologii. Aktualnie pracownicy PG zaangażowani są w przygotowanie innowacyjnych rozwiązań naukowych i technologicznych, które powinny znaleźć nabywcę. Kontakt z biznesem jest bez wątpienia potrzebny. Często jednak naukowcy nie potrafią przebić się ze swoimi rewolucyjnymi rozwiązaniami do przemysłu. Brakuje łącznika między wytwarzającymi (pracownikami PG) a biznesem, który powinien być odbiorcą. Zamierzam więc ułatwić naukowcom kontakt z przemysłem. Dlatego właśnie na Politechnice Gdańskiej organizowane będą branżowe spotkania z biznesem dla pracowników konkretnego wydziału lub osób skupionych wokół danego projektu. Już poczyniliśmy pierwsze kroki w tym kierunku. Spotkania te mają ułatwić pierwszy kontakt z przemysłem, a tym samym przyspieszyć wdrożenia. Faza od pomysłu do przemysłu powinna ulec znacznemu skróceniu. W tym względzie ważną rolę odegrają Centrum Transferu Wiedzy i Technologii oraz Konwent Politechniki Gdańskiej, w którym zasiada spora grupa biznesmenów z tzw. najwyższej półki. Od członków Konwentu będę oczekiwał także pomocy w nawiązywaniu sieci kontaktów i współpracy. Jestem głęboko przekonany, że współpraca z Konwentem i wspomniane spotkania branżowe przyniosą wymierne efekty.

Czy naukowiec może być, a może powinien być jednocześnie przedsiębiorcą?

Naukowiec może, ale nie musi być przedsiębiorcą. To zależy od predyspozycji. Są przecież badacze, którzy najlepiej czują się w swoich laboratoriach i nie ma powodu, by nakłaniać ich, aby byli jednocześnie biznesmenami. Lepiej stworzyć warunki, by przemysł dotarł do ich laboratoriów. Oczywiście, jeśli ktoś z naukowców ma zacięcie biznesowe, to na PG są możliwości tworzenia spółek i bezpośredniej współpracy z biznesem. Pozostałym naukowcom służyć będzie, jak do tej pory, Centrum Transferu Wiedzy i Technologii oraz spółka celowa PG „Excento”. W ramach tej spółki powstają spółki córki z udziałem partnerów przemysłowych. Tych spółek jest coraz więcej. Zadaniem i rolą odpowiednich jednostek PG jest ułatwianie współpracy z przemysłem, a naukowcy niech skupią się na tych formach aktywności, w których są najlepsi.

Na Politechnice Gdańskiej działają: Centrum Transferu Wiedzy i Przedsiębiorczości oraz pełnomocnicy Rektora: ds. komercjalizacji badań, ds. współpracy z partnerami strategicznymi. Jak widzi Pan ich rolę w najbliższych latach? Jakie konkretne efekty powinny przynosić ich działania?

Centrum Transferu Wiedzy i Przedsiębiorczości oraz pełnomocnicy nadal będą pracować na rzecz naszej uczelni. W mojej ocenie CTWiP działa bardzo dobrze, ułatwia i koordynuje realizację zleceń, ustala warunki umów naukowców z przemysłem, etc. Zdarzają się sytuacje, że to biznes zgłasza się na uczelnię z daną propozycją. Wtedy możemy realizować zlecenie za pośrednictwem wspomnianej spółki celowej, a nie przez wydział. Zasady działalności są takie, że wydział nie traci, a uczelnia zyskuje więcej. Te wszystkie narzędzia są już do dyspozycji pracowników PG. Celem najbliżej kadencji jest sprawienie, żeby jak najszybciej doszło do efektu finalnego, czyli do wdrożenia innowacyjnej technologii.

Dziękuję za rozmowę